zmniejsza czas siedzenia gości (bo chcą szybciej wyjść),
ogranicza komfort jedzenia (czyli zmniejsza szansę na deser, kolejne wino, kawę),
zabija napiwek (bo irytacja > wdzięczność)
psuje recenzję („było smacznie, ale…”).
Checklisty otwarcia sali.
Tak, nudne jak zmywanie. Ale działa. Każdego ranka — ktoś z obsługi przechodzi salę, siada przy każdym stoliku, sprawdza nogi, blaty, czystość pod krzesłem. To nie jest rocket science. To jest standard.
Stabilizatory meblowe.
Koszt jednego: 2,80 zł. Można zamontować na stałe. Są zestawy na Allegro, są podkładki z gumy, są sprytne systemy samopoziomujące. Twój kucharz robi fermentowane oliwki, a ty nie umiesz ustawić stołu?
Osoba odpowiedzialna za salę.
Jeśli jesteś właścicielem i myślisz, że nie musisz mieć człowieka od detali — to jesteś właścicielem tylko z nazwy. Manager sali nie kończy pracy po wydaniu grafiku. On chodzi, siedzi, obserwuje i sprawdza jak gość.
Zamiana problemu w show.
Kiedy już się zdarzy – zrób z tego scenę. Nie podkładaj serwetki. Nie tłumacz się. Zrób to z klasą. Przynieś profesjonalny klin, przeproś, uśmiechnij się i powiedz: „Chyba ten stolik za bardzo się wczuł w vibe lunchu. Już go ujarzmiamy.” Zostajesz bohaterem, nie partaczem.