Jest taki klasyk, który zna każdy gość w Polsce.
Wchodzisz do lokalu.
Widzisz stoliki. Puste. Normalnie sobie stoją.
A kelner mówi:
“Wszystko zarezerwowane”.
I ty patrzysz na te puste krzesła jak na mema.
Bo to nie wygląda jak “profesjonalna organizacja”.
To wygląda jak:
“nie chcemy cię teraz”.
I tu się dzieje magia w głowie gościa.
On już nie walczy o stolik.
On walczy o szacunek.
A jak przegra szacunek, to on nie wraca.
Nie dlatego, że nie było miejsca.
Tylko dlatego, że poczuł się jak intruz.
I jest jeszcze drugi klasyk, równie zabójczy.
Gość dzwoni albo pisze:
“Macie miejsce dziś wieczorem?”
A restauracja odpowiada:
“Nie prowadzimy rezerwacji, proszę wpaść, na pewno coś się zwolni”.
No i on wpada.
Stoi.
Czeka.
Mija 15 minut.
Potem 30.
Potem 45 minut przed lokalem jak pod urzędem.
I najgorsze jest to, że nikt go nie prowadzi.
Nie ma informacji.
Nie ma czasu.
Nie ma pewności.
Jest tylko “może”.
A człowiek nie przychodzi do restauracji po “może”.
On przychodzi po spokój.

Dlaczego “mur rezerwacji” tak boli?
Bo gość dzisiaj nie lubi dwóch rzeczy:
loterii
sztywności bez człowieka
On rozumie, że masz rezerwacje.
On rozumie, że masz plan.
Ale nie rozumie, czemu plan nie dopuszcza go na 45 minut, kiedy stolik i tak stoi pusty.
I nie rozumie też drugiej skrajności:
“przyjdź i czekaj, może się uda”.
Bo to jest dokładnie to samo ryzyko, tylko w innym opakowaniu.
Tylko zamiast pustych stolików masz pusty czas.
I gość stoi jak głupek, robiąc sobie w głowie rachunek:
“ja tu tracę wieczór”.
Gość widzi pusty stolik i myśli:
“czyli problem nie jest w miejscach, tylko w podejściu”.
I wtedy odpala się to samo, co przy napojach za kosmos:
“tu nie chodzi o gastronomię, tu chodzi o kontrolę”.

Co możesz zrobić, żeby nie być murem?
1) Zasada slotów: 1:45 na stolik i wszyscy oddychają

To jest rozwiązanie, które jest uczciwe dla kuchni, sali i gościa.
Bo każdy wie, w jakim świecie gra.
Prosty schemat organizacyjny:
– 1:45 na stolik jako standard
– 10 minut buforu, bo życie istnieje
– 5 minut na sprzątnięcie i reset stołu
I nagle masz coś, czego brakuje w wielu miejscach:
przewidywalność.
Gość nie musi się domyślać.
Zespół nie musi się miotać.
A ty masz kontrolę bez wrażenia “jesteśmy sztywni jak regulamin basenu”.
2) “Wpadnij na szybciej” czyli legalne 45 minut bez wstydu

Jeśli stolik jest “za półtorej godziny”, to często da się posadzić gościa na 45 minut.
I to jest genialne, bo gość czuje:
“oni chcą mnie ugościć, nawet jeśli mam mniej czasu”.
Klucz jest w komunikacji.
Nie “nie da się”.
Tylko:
“Mamy stolik do godziny 18:10, jeśli pasuje wam szybciej, to spokojnie zjecie i zdążycie”.
To jest gościnność.
I to buduje lojalność bardziej niż reklama.
3) Przedpłata w godzinach szczytu, ale jako filtr, nie kara

Są rezerwacje, które bolą bardziej niż brak stolika.
Te, które nie przychodzą.
Więc przedpłata działa, tylko musi być zrobiona z głową:
– mała, sensowna kwota
– jasne zasady odwołania
– komunikat: “to jest zabezpieczenie slotu, żebyśmy nie blokowali miejsc na pusto”
Wtedy gość nie czuje, że go podejrzewasz o bycie oszustem.
Tylko czuje, że to normalna organizacja.
4) System, który sprzedaje spokój: Book.Eat w
PEU.APP 

I tu wchodzi opcja dla tych, którzy mają dość ręcznego ping ponga w DM-ach.
W Book.Eat gość rezerwuje stolik na konkretny slot czasowy.
Ty masz kontrolę.
Gość ma pewność.
Zespół ma mniej chaosu.
To jest dokładnie odpowiedź na problem “mur rezerwacji”:
zamiast muru masz drzwi z klamką.
Jeśli chcesz, możesz to ogarnąć przez nasz moduł Book.Eat.

Puenta
Gość nie wkurza się, że masz rezerwacje.
Gość wkurza się, że czuje się niechciany.
A “pusty stolik, ale nie” robi z restauracji miejsce, które wygląda jak klub z selekcją.
A “wpadaj i czekaj 45 minut” robi z restauracji loterię z nagrodą w postaci… siedzenia.
Tylko że w klubie ludzie lubią selekcję.
W restauracji ludzie lubią gościnność.