Jeszcze niedawno to działało.
Zdjęcie talerza.
„Zapraszamy na mielonego, ogórkową, domowo i jak u mamy”.
Problem w tym, że dokładnie to samo wrzuca dziś każdy.
Ty.
Twoja konkurencja.
I lokal trzy ulice dalej.
I w pewnym momencie dzieje się coś prostego:
człowiek przestaje to widzieć.
Nie dlatego, że jedzenie jest złe.
Tylko dlatego, że jest tego za dużo i wszystko wygląda tak samo.
Jesteśmy przebodźcowani. I to już nie jest teoria.
Dziś:
…AI robi ładniejsze zdjęcia niż fotograf
…AI dorysuje uśmiech, klimat, światło
…AI wygładzi wszystko, nawet smutną karkówkę
…a nawet poprawi błędy w takim ciekawym poscie
…jak ten ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Więc ładny obraz przestał być dowodem prawdy.
Klient to czuje, nawet jeśli nie umie tego nazwać.
I dlatego coraz mniej reaguje na „zapraszamy”.
Czego ludzie chcą teraz naprawdę?
Nie kolejnej reklamy.
Nie kolejnego posta sprzedażowego.
Chcą uczestniczyć.
Zajrzeć.
Podejrzeć.
Zobaczyć, że to żyje.
Dlatego rosną:
– live’y
– streamy
– rzeczy dziejące się tu i teraz
Nie jako show.
Jako normalność.
Przykład, który mówi więcej niż teoria
Piekarnia.
Zwykły sklep.
Dziewczyna odpala live’a i… sprzedaje pieczywo.
Nie tłumaczy przepisów.
Nie robi show.
Po prostu:
– obsługuje klientów
– rozmawia
– liczy
– śmieje się
– czasem jest zmęczona
Nie osiem godzin.
Ale wpadają.
Zerkają.
Wracają.
Bo widzą prawdziwą pracę, nie obrazek.
Gastro od lat ma jedną barierę:
„klient nie wie, jak to wygląda”
I to jest prawda.
Klient nie widzi:
– tabaki
– presji
– chaosu
– pracy zespołowej
– tempa
I żaden artykuł, żadne tłumaczenie na grupie:
„ludzie nie wiedzą, jak ciężko”
tego nie załatwi.
Bo live:
– nie tłumaczy
– nie narzeka
– nie moralizuje
I teraz ważne: live to nie teatr
To nie ma wyglądać tak:
„Dzień dobry, witam serdecznie, dziś pokażę jak robimy kotleta”.
To ma wyglądać jak:
– kamera stoi
– ktoś biega
– ktoś rzuci tekst
– ktoś się śmieje
– ktoś przeklnie
– ktoś wybiegnie z talerzem
Naturalnie.
Bez scenariusza.
Bo live’a nie da się oszukać.
Najczęstsze obawy restauratorów (i czemu są dziś słabe)
„Zobaczą nasze przepisy”
Serio? AI napisze każdy przepis w 10 sekund.
Tu nie chodzi o recepturę.
Tu chodzi o ludzi i proces.
„Będzie widać chaos”
Tak.
I właśnie to buduje zrozumienie, a nie hejt.
„Nie chcemy wpuszczać klientów na kuchnię”
I bardzo dobrze.
Live to nie wejście fizyczne.
To okno.
Jak zacząć, żeby się nie spalić
Nie codziennie.
Nie cały dzień.
Wystarczy:
– godzina w tygodniu
albo
– krótki live w trakcie tabaki
Bez zapowiedzi.
Bez stresu.
Na początku będzie krępująco.
Zawsze jest.
Ale potem dzieje się coś ciekawego:
– zespół przestaje grać
– ludzie się oswajają
– atmosfera robi się normalna
A klient widzi:
„Okej. To są ludzie. Tu się naprawdę pracuje.”
Czy to jest złoty środek?
To nie jest magiczna recepta na pełną salę.
To nie zastąpi jedzenia, jakości, organizacji.
Ale to jest:
– sposób na relację
– sposób na zaufanie
– sposób na odróżnienie się w świecie, gdzie wszystko jest „ładne”
I to będzie działać nie tylko w 2026.
Bo prawdziwość zawsze wygrywa z kreacją.
Skoro AI przejęła ładne obrazki,
to jedyne, czego nie przejmie, to prawda z kuchni.
Nie musisz być idealny.
Musisz być realny.