PEU Hero — greeneat

Zaczęliśmy od ratowania jedzenia. Skończyliśmy na decyzjach.

Ratowanie jedzenia Ratowanie decyzji

Gość nie szuka restauracji — szuka jedzenia. Wybiera po opiniach, zdjęciach i poleceniach, a Ty toniesz w telefonach, nowych schematach i daniach dnia. Zamiast robić to, co kochasz w kuchni i przy stole. Zbudowaliśmy narzędzie, które to prostuje.

Pick · Eat · Up
nasz pierwszy zbiór —
0+
paczek trafiło na stoły zamiast do kosza — zanim powstała reszta apki.
To nie powstało na biurkach inwestorów. Powstało z prawdziwego problemu.
from garden to table
Poznaj PEU
PEU - Kopiuj do AI
Nie chcesz czytać całej oferty i wklejasz każdą do AI? Proszę bardzo.
PEU - Jak to jest poukładane
Sześć tapów, jedna apka
Jak to jest poukładane?
Włączasz te, których potrzebujesz. Reszta czeka, aż ocenisz.
01
Pick.Eat
Każde danie broni się samo
Zamówienia na wynos i z dostawą. Gość z ochotą na burgera nie czyta opisów, tylko przegląda zdjęcia jak na Insta i wybiera ten, który najbardziej go kusi. Twoja kuchnia w roli głównej, nie w spisie treści.
URL_PICK
02
Lunch.Eat
Marketplace gdzie sprzedajesz dania dnia
Ustawiasz okno od 10 do 14, cenę i limit porcji. System sprzeda tyle, ile masz, i sam zamknie. Lunch przestaje być pożarem, staje się policzalnym procesem.
URL_LUNCH
03
Rab.Eat
Ruch wtedy, kiedy Ty go chcesz
Happy hours lub limitowane edycje. Wypuszczasz 20 sztuk nowego dania i testujesz sprzedaż, od razu wiesz, czy chwyciło. Bodziec na Twoich zasadach, nie przecena z desperacji.
URL_RAB
04
Book.Eat
Rezerwacja z pokryciem
Stolik jest gościa przez określony czas, np. 2h, z kaucją 50 zł, która wraca do niego w rachunku. Ustal wolne sloty i wyeliminuj no-show.
URL_BOOK
05
Tap.Eat
QR, które wspomga kelnera w wyborze
Gość tapuje pozycje przy stoliku, kelner skanuje qr i buduje relację. Zamiast przepisywać... poleca. Kuchnia dostaje czyste zamówienie bez karteczek.
URL_TAP
06
Zero.Eat
Nadwyżki zmienione w przychód
To, co dotąd lądowało w koszu, pakujesz w paczki niespodzianki. Odzyskujesz kasę zamiast liczyć straty, a ktoś nowy poznaje Twój lokal.
URL_ZERO
PEU Modules
6 modułów
Co dokładnie zyskujesz
Każdy moduł rozwiązuje jeden konkretny ból. Kliknij, żeby zobaczyć co masz z niego Ty.
01 Pick.Eat
Gość wybiera oczami, zanim wyjdzie z domu
Twoje danie tam, gdzie on i tak już patrzy.

Twój gość ma na całą gastronomię jakieś 400 zł miesięcznie. Ile razy wyjdzie na miasto? Raz, może dwa. Do tego dwa razy coś zamówi. Cztery okazje w miesiącu, tyle masz..

I przed każdą z nich toczy tę samą walkę: wrócić tam, gdzie było dobrze, czy zaryzykować pewniaka z grupy na Facebooku. Otwiera Google, czyta opinie, ogląda zdjęcia. Robi research jak przed wyjazdem, nie przed obiadem

Nie walczysz więc o gościa, który wpada co drugi dzień. Walczysz o jedną z czterech szans w miesiącu. I rozstrzyga się to w sekundę, w której on patrzy na ekran.

Twoje dania siedzą w miejskim feedzie jedzenia, dokładnie tam, gdzie on i tak już szuka. Ma ochotę na burgera z boczniakiem? Widzi tego burgera z bliska, a nie tylko opis w menu „burgera autorskiego" opisanego trzema przymiotnikami. Opis to obietnica, zdjęcie to dowód.
Działa przy tym coś, o czym się nie mówi. Gość, który sam przewija kartę, dokłada więcej niż ten, który czeka, aż ktoś odbierze telefon. Widzi dodatki, widzi desery, nikt nad nim nie stoi z długopisem.
Do Ciebie przychodzi gotowy bon. Bez „halo, czy mogę prosić", bez literowania adresu w środku wydawki. Masz kurierów? Dostają swoją apkę do zleceń. Nie masz dowozów? Włączasz sam odbiór. Logistykę ustawiasz Ty, nie my.
Jeden warunek, jedyny. Dobre zdjęcie.
Nie sesja za pół tysiąca, nie trzy filtry. Uczciwe i apetyczne, takie, jak ten talerz wygląda, gdy naprawdę wyjeżdża na wydawkę.
Bo skoro on ma cztery szanse w miesiącu, to Twoja robota polega na tym, żeby przy każdej z nich wybrał Ciebie.
02 Lunch.Eat
Decyzja w 30 sekund między spotkaniami
Koniec telefonów "co dziś macie".

Lunch to nie jest spokojne przeglądanie menu. To głód, presja czasu i decyzja w 30 sekund między jednym spotkaniem a drugim.

Lunch.Eat robi z tego porządek. Ustawiasz dania dnia, okno godzinowe i limit porcji, a sprzedaż toczy się sama i zamyka sama, gdy zejdzie do zera.

Koniec telefonów "co dziś macie". Koniec sprzedawania czegoś, czego już nie ma.

Zobacz tego człowieka o 11:40.
Wchodzi na Facebooka, przekopuje grupy, fanpage, komentarze. Trafia na post z zupą i nie wie, czy to z dziś, czy sprzed tygodnia. Traci pięć minut przerwy na zgadywanie, w końcu macha ręką i idzie do budki obok, bo tam przynajmniej wie, co dostanie.
A Ty masz to danie. Zrobione, gotowe, stoi na wydawce. On o tym nie wie, bo Twój lunch ginie między czyimś zdjęciem kota a ogłoszeniem o sprzedaży rowerka.
Rano ustawiasz, co dziś gra. Godziny, cenę, liczbę porcji. Gość widzi tylko to, co realnie masz, w jednym miejscu, bez przewijania grup.
Masz 30 porcji? Zejdzie 30 i sprzedaż zamknie się sama. Nikt nie zamówi czegoś, czego już nie ma, więc nie dzwonisz z przeprosinami i nie kombinujesz z zamiennikiem w połowie serwisu.
Kuchnia widzi kolejkę i godziny odbioru, więc wie, kiedy uderzy fala. Zamiast improwizować przy każdym telefonie, pracuje na liczbach, które zna od rana.
Ty to bierzesz na klatę. Klikasz i wracasz do tabaki.
03 Rab.Eat
Promocja jako narzędzie, nie panika z ceną
Ściągasz ruch wtedy, kiedy Ty go potrzebujesz.

Promocja nie musi znaczyć "tnę cenę, bo się boję". W dobrych rękach to narzędzie, które ściąga ruch dokładnie wtedy, kiedy Ty go potrzebujesz.

Rab.Eat daje Ci happy hours i limitowane edycje. Odpalasz krótką akcję w wybranym oknie albo wypuszczasz 20 sztuk nowego dania na próbę i od razu widzisz, czy chwyciło.

Bodziec wtedy, kiedy Ty decydujesz. Bez uczenia gości, żeby czekali na zniżkę.

Rabat z desperacji to najgorsze, co możesz zrobić swojej marce. Tniesz cenę, gość się cieszy, a potem już nigdy nie zamówi za pełną stawkę, bo nauczyłeś go czekać na przecenę. Raz wejdziesz w tę spiralę i ciężko z niej wyjść.
Tu grasz odwrotnie. To nie wyprzedaż, to sterowanie ruchem. Trzy sposoby, którymi to robisz.
Happy hours, ale w gastro
„Od 14:30 do 16:00 kawa plus deser dnia w zestawie." Ożywiasz martwe popołudnie, kiedy sala i tak świeci pustkami. Gość dostaje powód, żeby wpaść akurat teraz, a Ty wypełniasz okno, które normalnie nie zarabia ani złotówki.
Limitka
„Szef wypuścił nowego burgera na próbę. 25 sztuk dziś. Jak zejdzie, znika." To już nie rabat, to wydarzenie. Gość nie myśli „taniej", myśli „muszę zdążyć". A Ty przy okazji testujesz nowe danie na żywym ruchu i wiesz w jeden wieczór, czy wchodzi do karty na stałe.
Karta sezonowa
Wiosna, więc szparagi i botwinka. Zima, więc dziczyzna i coś rozgrzewającego. Wypuszczasz to z konkretnym oknem czasowym, więc gość wie, że to jest teraz i że za miesiąc tego nie będzie. Nie odkłada decyzji na kiedyś.
Za każdym razem zbierasz przy tym twarde dane o tym, co ludzie naprawdę biorą. Bawisz się wersjami, zamiast ratować tonącą kasę.
04 Book.Eat
Kto rezerwuje z kaucją, ten przychodzi
No-show przestaje być Twoim problemem.

Wiem, co myślisz o rezerwacjach przez apkę. Że to upierdliwe, że gość i tak nie przyjdzie, że wolisz zeszyt przy barze.

Book.Eat działa inaczej. Gość bierze stolik na konkretny czas, na przykład 2h, i wpłaca kaucję, na przykład 50 zł, którą odliczasz mu potem od rachunku.

Kto rezerwuje, ten przychodzi. No-show przestaje być Twoim problemem, a sala kręci się tak, jak zaplanowałeś.

Piątek, 19:00. Czwórka świeci pustką, bo ktoś kliknął „zarezerwuj" trzy dni temu i zmienił plany. Ty odprawiłeś już dwie pary z drzwi. Telefon milczy, bo po co miałby ktoś dzwonić z odwołaniem, skoro nic go to nie kosztowało.
I to jest sedno, nie sama technologia. Rezerwacja bez pokrycia to luźna deklaracja, którą łamie się bez konsekwencji.
Tutaj gość bierze konkretny przedział i ten stolik jest jego. Naprawdę jego, nie „do pierwszego, kto się obrazi". Do tego zostawia kaucję, powiedzmy 50 zł. Przyszedł? Te 50 zł schodzi z rachunku, więc realnie nic nie stracił, a Ty masz pewną głowę. Nie przyszedł? Nie przyszedł? Stolik wprawdzie postał, ale przynajmniej coś za niego dostałeś. Pierwszy raz to Ty jesteś zabezpieczony, nie on.
Jest jeszcze jedna rzecz, której nie docenisz, dopóki jej nie poczujesz. Twój kelner przestaje odgrywać tę żenującą scenkę „przepraszam, czy mogliby Państwo zwolnić stolik". Czas trwania widać przy rezerwacji, czarno na białym, zanim gość w ogóle usiądzie. A rzeczy ustalonych na wejściu się nie negocjuje.
Długość slotu ustawiasz pod własną rotację, bo nikt lepiej od Ciebie nie wie, ile trwa u Was spokojna kolacja. Ramy pilnują się same, a sala odzyskuje przewidywalność, której zeszyt przy barze nigdy nie dał.
05 Tap.Eat
Kelner sprzedaje relacją, nie przepisywaniem
Kuchnia dostaje czyste zamówienie od razu na ekran.

Przepisywanie zamówień zjada kelnerowi najcenniejsze, co ma do zaoferowania. Relację z gościem. A im więcej karteczek i kursów na kuchnię, tym mniej zostaje z tego, po co gość naprawdę wraca.

Tap.Eat zdejmuje z niego tę robotę. Gość wybiera pozycje przy stoliku przez QR, kelner skanuje i zamiast bazgrać na kartce, doradza i poleca. Kuchnia dostaje czyste zamówienie od razu na ekran.

Mniej błędów, szybszy serwis, a kelner robi to, co naprawdę sprzedaje. Relację.

Zobacz, jak wygląda dziś szóstka przy oknie.
Kelner podchodzi, pada klasyczne „co podać", spisuje. Ktoś zmienia zdanie w połowie, ktoś dopytuje o alergen, ktoś dorzuca dodatek. Kelner leci na kuchnię, tłumaczy, co z czym, wraca, donosi. Po drodze gubi się modyfikator i gubi się szansa, żeby z tym stolikiem w ogóle porozmawiać. Gość czuje się obsłużony, ale nie zaopiekowany.
Tap.Eat nie zastępuje kelnera. Uwalnia go.
TRóżnica jest zasadnicza, bo nie chodzi o wypchnięcie człowieka z sali, tylko o oddanie mu czasu na to, w czym żadna apka go nie wyręczy. Stolik składa wspólny koszyk na swoich telefonach, kelner skanuje QR z ekranu gościa. I w tym momencie zaczyna się to, co naprawdę sprzedaje.
Kelner widzi, na co się decydują, co rozważają, gdzie się wahają. Zamiast przepisywać, prowadzi rozmowę.
„Widzę, że rozważają Państwo stek z wagyu, świetny wybór. Do tego polecam nasze czerwone bezalkoholowe, ładnie się zgrają."

„Ktoś zaznaczył espresso, dorzucę do tego mini tartaletkę z solonym karmelem, genialnie zagra."
Jest też wersja dla gościa, który nie chce klikać. Wtedy kelner wbija zamówienie sam, przy stoliku, ale bez kartek i bez biegania na kuchnię z pytaniami.
Kuchnia przez cały czas ma czytelny, kompletny bon na ekranie. Pozycje, ilości, modyfikatory, alergeny. Zero zgadywania i zero sporów sala kontra kuchnia o to, kto czego nie dopisał.
Dwie, trzy minuty odzyskane przy jednym stoliku to nie drobiazg. To czas na uśmiech, rekomendację i to wrażenie, że ktoś naprawdę się nimi zajął. Bo gość wraca nie po to, co zjadł. Wraca dlatego, że pamięta, jak się u Ciebie czuł.
06 Zero.Eat
Koszt z końca dnia zamieniony w przychód
Odzyskujesz kasę zamiast liczyć stratę.

Każdy talerz, który ląduje w koszu, to Twoje pieniądze. Składniki, prąd, robota kucharza, wszystko to wyrzucasz razem z nadwyżką pod koniec dnia.

Zero.Eat zamienia to w przychód. Pakujesz to, co zostało, w paczki niespodzianki. Gość płaci, potwierdza, odbiera na QR.

Odzyskujesz kasę zamiast liczyć stratę. A przy okazji ktoś nowy poznaje Twój lokal.

Boli, gdy dobre, świeże jedzenie idzie do kosza. I nie chodzi o samą żywność, bo Ty wiesz dokładnie, ile to kosztowało. Składniki, godziny pracy, prąd, miejsce w lodówce. To wszystko wyrzucasz razem z tym, co nie zeszło przed zamknięciem.
Ponad 50 tysięcy paczek trafiło na stoły zamiast do śmieci. Tu zaczynaliśmy.
Tu zaczynaliśmy całą tę historię, więc wiemy o tym więcej niż o czymkolwiek innym. Ponad 50 tysięcy paczek trafiło na stoły zamiast do śmieci, zanim w ogóle powstała reszta apki.
Zero.Eat działa bez kombinowania. To, co zostało pod koniec dnia, pakujesz w paczki niespodzianki i wystawiasz. Gość płaci z góry, dostaje potwierdzenie i odbiera na QR. Płatność i potwierdzenie z góry to nie przypadek, bo dzięki temu nie ma anulowania w ostatniej chwili i nie zostajesz z paczką, po którą nikt nie przyszedł.
Dzieje się przy tym coś, czego nie planujesz. Gość, który przyszedł „po okazję", poznaje Twoją kuchnię od najlepszej, najtańszej strony. Smakuje mu. Wraca za tydzień już nie po paczki, tylko na miły wieczór.
W jednym ruchu zamieniasz koszt w przychód, ratujesz jedzenie i budujesz reputację lokalu, który nie marnuje. Trzy rzeczy naraz, z tego samego, co wczoraj wędrowało do kosza.
PEU Pricing
I teraz pytanie, które chodzi Ci po głowie od kilku akapitów.
10 %
brutto od zamówienia. VAT już w środku.
Bez abonamentu. Bez opłaty na wejściu. Bez ukrytych gwiazdek. Płacisz tylko wtedy, kiedy zarabiasz.
0
abonamentu i opłaty na wejściu
0h
wypłata na konto, codziennie
0
faktura na miesiąc, zero papierologii
Jedna stawka, zero gwiazdek
Płacisz tylko wtedy, kiedy zarabiasz.
Bez abonamentu Bez opłaty wejściowej Wypłata codziennie 1 faktura / miesiąc
Powiedzmy to wprost, bo na tym rynku różnie bywa. Nie płacisz za samo bycie w systemie. Nie ma abonamentu, który schodzi Ci z konta co miesiąc niezależnie od tego, czy sprzedałeś cokolwiek.
Nie ma "poproszę 5% i sam promuj swoją apkę". Nie ma opłaty wejściowej za „wdrożenie", nie ma kar za spóźnioną dostawę ani za odwołane zamówienie. Zarabiasz, płacisz. Nie zarabiasz, nie płacisz nic.
10% brutto, z VAT-em w środku. To nie jest „10% plus VAT", które po cichu robi się trzynaście. Jedna liczba, ta sama na wszystkich sześciu.
Teraz rzecz, która w gastro znaczy więcej niż sama prowizja. Płynność. Pieniądze nie wiszą u nas tygodniami, wypłata idzie codziennie, od razu po potrąceniu tych 10%. Nie czekasz na rozliczenie raz na miesiąc ani raz na dwa, bo dostawcom, ekipie i za prąd płaci się teraz, a nie za trzydzieści dni.
Raz w miesiącu dostajesz jedną zbiorczą fakturę. Jeden dokument, koniec tematu.
Działasz na sprzęcie, który już masz. Telefon, tablet, komputer. Nie zmuszamy Cię do kupna terminali ani urządzeń za grube tysiące, żeby w ogóle zacząć.
Co dostajesz na start
Nie zostawiamy Cię z linkiem do logowania.
Profil budujemy razem Przeklejamy Twoje menu Zmiany w kilka minut
Największy lęk przed każdym nowym systemem brzmi tak samo. "Nie ogarnę tego, zostanę z tym sam". Więc od razu rozbrajamy.
Profil restauracji tworzymy wspólnie. Siadamy, ustawiamy pierwsze oferty, pokazujemy, jak to chodzi. Masz już gotowe menu spisane? Przeklejamy je za Ciebie, żebyś nie zaczynał od pustej strony.
A samo dodawanie pozycji jest prostsze, niż myślisz. Dwa zdjęcia, opis, składniki, cena. Tyle. Po jednej, dwóch pozycjach robisz to z zamkniętymi oczami.
Ludzie nie zamawiają listy produktów. Zamawiają to, co sobie wyobrażą.
Przy opisach jedna podpowiedź z naszej strony. Suchy spis składników to przeżytek, bo ludzie nie zamawiają listy produktów, tylko to, co sobie wyobrażą. Możesz je pisać tak, jak pasuje do charakteru lokalu, raz z przymrużeniem oka, raz z historią za daniem, raz krótko i konkretnie. Styl jest Twój.
Najważniejsze jest zdjęcie. I nie potrzebujesz do tego fotografa za pół tysiąca. Dobre światło, lekki kąt, prawdziwy talerz taki, jaki wyjeżdża na wydawkę, i tyle. Gość chce zobaczyć, co naprawdę dostanie.
Później wszystko zmieniasz sam, z panelu, w kilka minut. Nowa cena, inne zdjęcie, danie chwilowo niedostępne. Klikasz i gotowe, bez proszenia się kogokolwiek i bez czekania.
PEU Cards A
Co Twój gość zrobi w apce?
Sześć rzeczy mniej na Twojej głowie
Pick.Eat
Pick.Eat
Wybiera dania po zdjęciach
Głodny gość z telefonem w ręku... to Twój najlepszy sprzedawca.
Book.Eat
Book.Eat
Bookuje stolik z kaucją
Puste krzesło przestaje być Twoim ryzykiem.
Lunch.Eat
Lunch.Eat
Zamawia lunch do pracy
Zamówił o 10 rano... Ty wiesz ile gotować, zanim zaczął się szczyt.
Rab.Eat
Rab.Eat
Łapie Twoje happy hours
Martwe okno między 15 a 17 właśnie zaczęło zarabiać.
Tap.Eat
Tap.Eat
Skanuje QR i widzi menu
Kelner przy stoliku rozmawia... nie biega po kartę.
Zero.Eat
Zero.Eat
Ratuje paczkę-niespodziankę
To co zostało... płaci za siebie, zanim trafi do kosza.
01
Pick.Eat
Wybiera dania po zdjęciach
Głodny gość z telefonem w ręku... to Twój najlepszy sprzedawca.
02
Book.Eat
Bookuje stolik z kaucją
Puste krzesło przestaje być Twoim ryzykiem.
03
Lunch.Eat
Zamawia lunch do pracy
Zamówił o 10 rano... Ty wiesz ile gotować, zanim zaczął się szczyt.
04
Rab.Eat
Łapie Twoje happy hours
Martwe okno między 15 a 17 właśnie zaczęło zarabiać.
05
Tap.Eat
Skanuje QR i widzi menu
Kelner przy stoliku rozmawia... nie biega po kartę.
06
Zero.Eat
Ratuje paczkę-niespodziankę
To co zostało... płaci za siebie, zanim trafi do kosza.
PEU FAQ
Najczęstsze pytania
Pytasz, my wprost
Wybierz temat i kliknij pytanie. Bez ściemy, bez gwiazdek, bez drobnego druku.
Muszę kupować jakiś sprzęt, żeby zacząć?
Nie. Działasz na tym, co już masz, czyli telefonie, tablecie albo komputerze. Przy Tap.Eat, jeśli chcesz, żeby kuchnia widziała zamówienia na czysto, przyda się ekran albo tablet po jej stronie, ale do startu nic nie musisz dokupować. Nie zmuszamy Cię do terminali za grube tysiące.
Integruje się z moim POS-em / kasą, którą już mam?
Na razie nie łączymy się bezpośrednio z kasą, ale pracujemy nad tym. Dziś wygląda to tak: jeśli Twój POS działa na Androidzie, wrzucasz na niego naszą aplikację. Jeśli nie, obsługujesz wszystko przez stronę w przeglądarce. Zamówienia z aplikacji na ten moment przebijasz sobie na kasie ręcznie.
Kto to obsługuje na zmianie?
Najczęściej właściciel albo manager zmiany, z jednego miejsca. Menu, dostępność, godziny, ceny, promocje, wszystko ustawisz i zmienisz sam, bez dzwonienia do nas i bez oddelegowywania kogoś na cały dzień do klikania.
Jak aktualizuję menu, ceny i zdjęcia?
Sam, z panelu. Dodajesz i usuwasz pozycje, zmieniasz ceny, podmieniasz zdjęcia, włączasz i wyłączasz dostępność. W gastro menu żyje codziennie, więc robisz to od ręki, a nie po dwóch dniach czekania, aż ktoś naniesie zmianę za Ciebie.
Kelner, manager, kurier — każdy ma to samo czy osobne widoki?
Każdy widzi swoje. Kelner ma swoje zakładki i podgląd tego, co dzieje się na sali. Manager akceptuje albo anuluje zamówienia i rozdziela je między kurierów. Kurier ma własny widok, sam bierze zamówienia, które rozwozi, albo dostaje je przydzielone. Nikt nie grzebie w cudzym ekranie.
Pada mi internet albo tablet w środku serwisu. Co wtedy?
Nie jesteś przywiązany do jednego urządzenia. Z systemu korzystasz przez aplikację albo przez stronę w przeglądarce. Padł tablet? Wchodzisz na komputerze albo innym telefonie i dalej wrzucasz, akceptujesz i anulujesz oferty. A jeśli musisz zamknąć lokal, jednym ruchem wycofujesz wszystkie oferty do końca dnia.
Gość zamówił, a ja nie mam już produktów. Mogę anulować?
Każde zamówienie najpierw Ty akceptujesz albo anulujesz. Gość zamawia, do Ciebie wpada zapytanie, Ty potwierdzasz rezerwację jedzenia lub odrzucasz, jeśli akurat nie masz produktów. To samo, gdy gość sam zadzwoni zaraz po zamówieniu, że jednak rezygnuje. Później, gdy zamówienie jest już przyjęte, też można je anulować, wystarczy kontakt z naszym supportem.
Jak dodaję albo usuwam pracownika z dostępu?
Wysyłasz zaproszenie mailem, pracownik ustawia swoje hasło i ma własne konto. W każdej chwili możesz je usunąć i traci dostęp do panelu. Ma przy tym ograniczone uprawnienia: widzi tylko dzisiejsze oferty, może je akceptować i anulować. Kurier to jeszcze inny rodzaj konta z własnym widokiem, innym niż manager czy osoba od obsługi aplikacji.
Mam podgląd na to, co się dzieje, czy działam w ciemno?
Jako właściciel widzisz na żywo, które pozycje zostały dowiezione, a które są w drodze. Nie dzwonisz, nie dopytujesz, nie zgadujesz. Patrzysz na ekran i wiesz.
Co dokładnie widzi kuchnia?
Czytelne, kompletne zamówienie. Pozycje i ilości, uwagi i modyfikatory typu "bez cebuli" albo "sos osobno", oznaczone alergeny, jeśli je dodasz. Wszystko od razu na ekranie, bez karteczek i bez zgadywania, co kelner miał na myśli.
Mam dowozy. A jak nie mam własnych kurierów?
Masz kurierów? Dostają swój widok w apce i zlecenia do rozwożenia. Nie masz dowozów? Włączasz sam odbiór i tyle. Logistykę ustawiasz pod siebie, na przykład 30 minut na dowóz, 10 minut na odbiór.
Kiedy dostaję pieniądze?
Codziennie. Po każdym dniu potrącamy nasze 10% i resztę przelewamy na konto. Nie trzymamy Twoich środków do końca miesiąca ani dłużej.
Jak wygląda faktura i księgowość?
Raz w miesiącu wystawiamy jedną zbiorczą fakturę. Nie dokładamy Ci papierologii i nie musisz zbierać dokumentów z każdego dnia. Jeden dokument i tyle.
Gość chce oddać jedzenie albo zwrot pieniędzy. Co wtedy?
Jesteśmy pośrednikiem, więc sprawę rozstrzygasz bezpośrednio z gościem, tak jak u siebie w lokalu. Pieniądze za zamówienie i tak trafiają na Twoje konto, więc to Ty decydujesz o zwrocie i Ty go realizujesz. My się w to nie wtrącamy i niczego nie blokujemy.
Od czego liczycie te 10%?
Prowizja liczy się od wartości całego zamówienia. Jedna liczba, 10% brutto z VAT-em w środku, ta sama na wszystkich modułach. Bez ukrytych dopłat, które po cichu robią się trzynaście.
Jak to wygląda z VAT-em i paragonem fiskalnym?
Sprzedaż jest Twoja, więc paragon dla gościa wystawiasz Ty, tak jak przy każdym innym zamówieniu. My działamy jako marketplace, czyli przyprowadzamy Ci gościa, który zamawia u Ciebie. Od nas dostajesz tylko jedną fakturę miesięcznie za pobraną prowizję.
Skąd pewność, że zamówienie naprawdę dotarło do klienta?
Kurier przy dostawie skanuje kod QR i dopiero to domyka zamówienie. Jedyny wyjątek to sytuacja, gdy gość sam zaznaczył, że chce paczkę pod drzwiami bez skanowania. Wtedy decyzja jest po jego stronie, a Ty masz to odnotowane.
Co się dzieje, gdy coś się skończy w trakcie dnia?
Wyłączasz pozycję jednym kliknięciem i znika gościom z widoku. Jeśli zamówienie zdążyło wpaść, zanim coś zeszło do zera, masz prosty scenariusz: proponujesz zamiennik albo anulujesz i zwracasz płatność. Koniec sytuacji "ktoś zamówił, a my już nie mamy".
Jak działa kaucja przy rezerwacji w Book.Eat?
Gość przy rezerwacji wpłaca kaucję i widzi zasady, zanim potwierdzi. Przyszedł? Kaucja schodzi z rachunku. Nie przyszedł albo złamał zasady odwołania? Kaucja zostaje u Ciebie. Zespół nie musi tego tłumaczyć w stresie, bo wszystko jest jasne już na etapie rezerwacji.
Co to jest slot w rezerwacjach i po co mi to?
Slot to czas, na jaki udostępniasz stolik, na przykład 1h 45min. Ustawiasz go sam, pod swoją rotację i realia lokalu. Efekt to mniej niezręcznych rozmów o zwalnianiu stolika i przewidywalna sala.
Jak działa limit porcji w lunchu?
Ustawiasz liczbę porcji, na przykład 30. System sprzeda dokładnie tyle i sam zamknie sprzedaż, gdy zejdzie do zera. Nie sprzedasz czegoś, czego już nie masz, a lunch nie wpada do Ciebie z trzech kanałów naraz.
Czy podszywacie się pod mój lokal albo robicie fałszywą stronę?
Nie. Masz swój profil i pełną kontrolę nad tym, co widać, czyli menu, zdjęcia, dostępność, zasady. Nie tworzymy stron udających Twoją i nie przekierowujemy Twojego gościa gdzie indziej. Twoja marka zostaje Twoja.
Wiąże mnie umowa na czas? Jak zrezygnować?
Nie wiążemy Cię na lata i nie ma kar za odejście. Chcesz przestać? Wycofujesz swoje oferty i tyle. Nie zamieszczą się ponownie same, więc lokal po prostu znika z aplikacji. Rozliczamy do końca bieżącego miesiąca obrotowego i temat zamknięty.
Jak odchodzę, zabieram swoich gości?
Gość to nie jest rzecz, którą się „zabiera" albo „zatrzymuje". To człowiek, który sam decyduje, gdzie chce wracać. Jeśli mu u Ciebie smakowało, trafi do Twojego lokalu nawet bez aplikacji. My przez pięć lat trzymamy tylko raporty rozliczeniowe, bo tego wymaga urząd skarbowy. Reszta to Twoja relacja z gościem.
Brak pytań w tej kategorii.

Oceń

czy jesteśmy fair

PEU - Umów spotkanie
Zacznij od rozmowy

Wiesz, co jest dla Ciebie dobre.

Umów się na spotkanie, zobacz platformę na żywo i sam oceń, czy Pick Eat Up przypadł Ci do gustu. Bez zbędnych formalności i bez presji.

30-40 minut online Platforma na żywym lokalu Zero presji, wprost o sensie
Nic Cię to nie kosztuje, a zyskujesz gotowy plan.

Wolisz
poklikać?

Do usług...

The END

Chcesz
więcej info...

PEU - Artykuły + O nas
Gastro pomysły
Nie tylko technologia. Zrozumienie gościnności.
Wierzymy, że sukces to suma detali, a technologia ma wspierać relacje między ludźmi. Kilka tekstów, które uzupełnią Twoje gastro pomysły.
Zespół
Wszystkiego Cię nauczymy
To zdanie pada najczęściej na rozmowie o pracę. Ma być obietnicą, ma brzmieć jak szansa. A potem zaczyna się pierwszy serwis.
Czytaj dalej
Widoczność
Dlaczego nie wygrywa ładne zdjęcie, tylko bycie „na żywo”
Jeszcze niedawno to działało. Zdjęcie talerza, „domowo i jak u mamy”. Problem w tym, że dokładnie to samo wrzuca dziś każdy.
Czytaj dalej
Trendy
Dlaczego garmażerki wygrają, a burgerownie muszą się dostosować
Nie dlatego, że ludzie przestali lubić dobre jedzenie. Zmienił się sposób podejmowania decyzji. Klient dziś nie wybiera restauracji, wybiera ulgę.
Czytaj dalej
Ludzie
Młodzi nie są leniwi
Młodzi nie chcą powtórzyć życia rodziców. To zdanie najbardziej boli gastronomię. Bo nie atakuje pracy, atakuje sens poświęcenia.
Czytaj dalej
Sala
Usadzanie gości to cicha decyzja o tym, czy odpoczną
To nie menu zaczyna kolację. Zaczyna ją stolik. I to, gdzie posadzisz gościa, mówi mu więcej o Twoim lokalu niż karta win.
Czytaj dalej
Kultura
Pasja to nie waluta, którą płacisz za brak normalności
W gastronomii to zdanie wciąż brzmi jak herezja. Bo przez lata uczono nas, że jak boli, to znaczy, że się starasz.
Czytaj dalej
Powroty
Raz petarda, raz lipa. Czyli jak zabijasz powroty
To jest najcichszy zabójca restauracji. Nie konkurencja, nie inflacja, nie TikTok. Niestabilność, której gość nie wybacza.
Czytaj dalej
Rezerwacje
Rezerwacje jak mur. Gość odbija się i już nie wraca
Jest taki klasyk, który zna każdy gość w Polsce. Wchodzisz do lokalu, widzisz puste stoliki, a kelner mówi: „Wszystko zarezerwowane”.
Czytaj dalej
Zobacz wszystkie artykuły
Cała baza gastro pomysłów w jednym miejscu.
Ciekawi Cię, kim jesteśmy?
Nie powstało to na biurkach inwestorów

Nasza droga zaczęła się od walki z marnowaniem żywności. Uratowaliśmy ponad 50 tysięcy paczek. Szybko zrozumieliśmy, że Ty, jako restaurator, potrzebujesz narzędzia, które układa chaos i pozwala Ci się skupić na pracy, a nie na gaszeniu pożarów.

O nas
50k+
paczek uratowanych
przed śmietnikiem

Strona główna